Paź
10
18

Plenerowy ślub w Skaczącym Młynie – Wiktoria + Sebastian

Przejechałem prawie 1000 kilometrów po to, by móc być razem z Wiktorią i Sebastianem podczas ich ślubu w Skaczącym Młynie. W tym momencie nie wypada pominąć też bekona (bo jak to?), ich ukochanego psa, który dzielnie dotrzymywał towarzystwa podczas całej imprezy i jest ważną częścią tej ekipy 
Poznaliśmy się jakiś czas temu na sesji narzeczeńskiej. Przyjechali do mojego ukochanego Lublina aż z Poznania i wtedy razem pojechaliśmy nad Wisłę. Oni powoli się rozluźniali, piękne słońce malowało nam kadry, nasza relacja stawała się coraz bliższa, zaczęliśmy sobie ufać. Była to na prawdę świetna sesja. W końcu naszedł czas ich ślubu. Wybrali Skaczący Młyn i już przypuszczałem, że będzie wyjątkowo. Uczestniczyłem od samego początku w planowaniu całej uroczystości i wiedziałem jak Wiktoria wyobrażała sobie ten dzień oraz czego ode mnie oczekuje.
W pachnącym lesie nad samą Wartą powiedzieli sobie TAK, do samego końca ich wspólnego życia. Byli z nimi ich najbliżsi, rodzina, przyjaciele, był też bekon, słońce po raz kolejny malowało każdy tworzony obraz, a później zaczęła się wreszcie długo wyczekiwana impreza 
Spędziliśmy ze sobą kilka dni. Pozwoliliśmy sobie w relacji na więcej i dlatego mogliśmy budować na prawdę piękną historię, pełną autentyczności, spontaniczności i ich wielkiej miłości, od samego początku.

 

Miejsce: SKACZĄCY MŁYN

Suknia: SALON ŚLUBNY POZNAŃ

Kwiaty: Kwiaciarnia KRUK

Drewniane dekoracje: CORTEN DESIGN

 


POPRZEDNI POST
NASTĘPNY POST